W sobotę wieczorem zdałam sobie sprawę, że jeśli nie kupię składników na muffinki jeszcze tego dnia, to w niedzielę już tego nie zrobię, bo święto i wszystko zamknięte. Ciemną nocą pobiegłam więc do sklepu, nabyć, co trzeba. Dzisiaj specjalnie wróciłam o przyzwoitej porze do domu, by zdążyć upiec babeczki i zanieść jutro na pożegnanie do starej pracy. I co? I zostawiłam formę na ciastka u rodziców.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz