piątek, 31 grudnia 2010
niedziela, 26 grudnia 2010
święta, święta
Carcassonne
Ślączka, JaM i Jenga
Kacper i pieczona gęś
Nataszka i jej mega kolczyki
Basilica
ciasto tych Świąt - karmelek
pleśniak
Należy jeszcze wspomnieć o boskim krokiecie z barszczem czerwonym, którego to zapomniałam sfotografować z uwagi na skupieniu się na konsumpcji.
piątek, 24 grudnia 2010
przedświątecznie
Dostałam dziś klucz od kasy w pracy. Pamiętam, że dołączałam go do kluczy do domu. Moi rodzice wymieniali drzwi, więc oczywiście zamki też. W domu tata mnie pyta:
-co to za dziwny klucz?
-a to od domofonu
-czyli nie jest Ci potrzebny, bo i tak używasz kodu.
W łazience późnym wieczorem zdałam sobie sprawę, że to nie był klucz od domofonu, tylko właśnie od kasy. Lecę do taty:
- gdzie jest ten klucz, o którym rozmawialiśmy?
- wyrzuciłem
- jak to wyrzuciłeś????
- no ustaliliśmy, że nie jest Ci potrzebny, więc poszedłem z psem, sprawdziłem, że nie pasuje do drzwi na dole, więc wyrzuciłem. (@#$%^&*!)
- ale gdzie? na zewnątrz czy w domu?
- w domu (uffff)
- ale śmieci już nie ma, wyrzucone - włączyła się mama
- jak to wyrzucone?! (!@#$%^&*)
- no było pełno, więc Fratello wyrzucił do zsypu (i tu pojawiła się wizja grzebania w zsypie blokowym). Może jutro będzie dozorczyni, to rano pobiegniesz i sprawdzisz. (!@#$%^&*)
Przychodzi Fratello:
-ale ja wyrzuciłem śmieci, zanim tata wrócił ze spaceru, czyli klucz powinien być ciągle w naszym koszu. (ufff)
I w tym momencie (tak, naprawdę to zrobiłam) zaczęłam grzebać w rodzinnych odpadkach (dobrze, że nie w blokowych). Klucz się znalazł. Ale nie ten.
(what the fuck???!!!!)
Biegnę do pokoju. Sprawdzam swoje klucze i co??? Ten z pracy, jak gdyby nigdy nic, wisiał sobie wśród nowych. Dołożyłam go do już zmienionego pęku.
-co to za dziwny klucz?
-a to od domofonu
-czyli nie jest Ci potrzebny, bo i tak używasz kodu.
W łazience późnym wieczorem zdałam sobie sprawę, że to nie był klucz od domofonu, tylko właśnie od kasy. Lecę do taty:
- gdzie jest ten klucz, o którym rozmawialiśmy?
- wyrzuciłem
- jak to wyrzuciłeś????
- no ustaliliśmy, że nie jest Ci potrzebny, więc poszedłem z psem, sprawdziłem, że nie pasuje do drzwi na dole, więc wyrzuciłem. (@#$%^&*!)
- ale gdzie? na zewnątrz czy w domu?
- w domu (uffff)
- ale śmieci już nie ma, wyrzucone - włączyła się mama
- jak to wyrzucone?! (!@#$%^&*)
- no było pełno, więc Fratello wyrzucił do zsypu (i tu pojawiła się wizja grzebania w zsypie blokowym). Może jutro będzie dozorczyni, to rano pobiegniesz i sprawdzisz. (!@#$%^&*)
Przychodzi Fratello:
-ale ja wyrzuciłem śmieci, zanim tata wrócił ze spaceru, czyli klucz powinien być ciągle w naszym koszu. (ufff)
I w tym momencie (tak, naprawdę to zrobiłam) zaczęłam grzebać w rodzinnych odpadkach (dobrze, że nie w blokowych). Klucz się znalazł. Ale nie ten.
(what the fuck???!!!!)
Biegnę do pokoju. Sprawdzam swoje klucze i co??? Ten z pracy, jak gdyby nigdy nic, wisiał sobie wśród nowych. Dołożyłam go do już zmienionego pęku.
poniedziałek, 20 grudnia 2010
inspiracje 2
Wysłuchałam właśnie audycji w "Trójce" o listach Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory. O matko! Myślałam, że wyzbyłam się romantyzmu, ale dostałabym jeden taki poemat i byłabym cała autora.
No i jeszcze trochę muzyki, bo najpierw odkryłam, że to też jest tekst Agnieszki Osieckiej (a piosnkę tę uwielbiam):
A że wpadłam na to dzięki wersji Raz Dwa Trzy, przypomniało mi się także, że szaleję za ich "Nikt nikogo" w wykonaniu Pogodno. Zatem oto i ten utwór:
No i jeszcze trochę muzyki, bo najpierw odkryłam, że to też jest tekst Agnieszki Osieckiej (a piosnkę tę uwielbiam):
A że wpadłam na to dzięki wersji Raz Dwa Trzy, przypomniało mi się także, że szaleję za ich "Nikt nikogo" w wykonaniu Pogodno. Zatem oto i ten utwór:
kulturalnie
Pomysł podobał mi się bardzo. I trzeba przyznać, że miejscami film jest naprawdę emocjonujący. Jednak twórcy trochę przekombinowali. Wydłużyli akcję tak bardzo, że w pewnym momencie myślałam tylko: "niech już wreszcie spadną".
A poza tym wciąż ogrzewam się opowieściami o Afryce.
A poza tym wciąż ogrzewam się opowieściami o Afryce.
sobota, 18 grudnia 2010
środa, 15 grudnia 2010
niedziela, 12 grudnia 2010
wtorek, 7 grudnia 2010
poniedziałek, 6 grudnia 2010
niedziela, 5 grudnia 2010
piątek, 3 grudnia 2010
nie samą pracą żyje człowiek
dzisiejsze zdjęcie ze strony NASA (galaktyka Triangulum)
cynamonowe palimery
takiego filmu mi było trzeba
cynamonowe palimery
takiego filmu mi było trzeba
czwartek, 2 grudnia 2010
a grudzień zaczął się tak:
Głupia nie wzięłam aparatu, a miejscówkę miałam doprawdy niezłą. Miał być filmik na Youtube, ale ileż można czekać, więc dodaję jedną ze swoich ulubionych piosenek. I chciałam powiedzieć na koniec, że 1h20min koncertu to zdecydowanie za mało i że pozycja stojąca daje więcej możliwości bujania, zatem apeluję o usunięcie krzeseł następnym razem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



