Przychodzi baba do lekarza z gorączką. Pani w rejestracji kazała jej być przed 13. Ponoć jest trzecia w kolejce. Przed gabinetem czeka już pięć osób. Co chwile przychodzi ktoś nowy. Wszyscy są zapisani na 13. Lekarka się spóźnia. W końcu zaczyna przyjmować. Wchodzi pierwsza osoba. A potem przychodzi pan, że on tylko po skierowanie do szpitala. Zajmuje mu to jakieś pół godziny. A potem następny pan, że on tylko po zaświadczenie dla żony, a następny to nic nie mówi, tylko wchodzi bez pytania. Jest 14. Baba z gorączką kaszle, ludzie się od niej odsuwają. Wraca pierwsza pacjentka, bo zrobiła sobie ekg. Tłum przed gabinetem zaczyna się burzyć, więc lekarka zaczyna wyczytywać nazwiska tych, którzy mają wchodzić. Bada mnóstwo osób, tylko nie babę z gorączką i resztę, która miała być na 13. Tłum wrze. Wpada babka. A czy lekarka czytała już nazwisko na K. Nie czytała. Ale kiedy tylko wychodzi pacjent wpycha się, bo ona miała na 13. Tłum szaleje. Szaleje też matka baby z gorączką, że tu jej biedne dziecko jest umierające, a ludzie tacy bezczelni, że to nie do pomyślenia, co się tu dzieje i takie tam. W końcu ok 15.15 wchodzi do lekarza baba z gorączką. Pyta się, co się dzieje? A tu lekarka ma wszystkich zapisanych na 18.30.
No i jeszcze nowe odkrycie muzyczne:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz