Dostałam niedawno maila, że moje szkolenie z garncarstwa ma się odbyć w piątek o 17.00 na ul. K.. Kończę o 14.00, ul. K. jest blisko mojego miejsca pracy ale bardzo daleko od domu, więc nie było sensu wracać. Miałam niezłą rozkminę, co zrobić z taką przerwą. Wzięłam zastępstwo w pracy, potem jeszcze zamknęłam klub, poszłam na spacer, zjadłam coś i zrobiło się tak późno, że z wywieszonym językiem leciałam na miejsce spotkania. Dobiegam na miejsce na dwie minuty przed rozpoczęciem, a tam wszędzie ciemno. Chcę otworzyć drzwi - zamknięte,wokół żywej duszy nie uświadczysz. Co jest??? Pomyliłam adresy? O shit! Połowa szkolenia mi przepadnie! Albo całe i jeszcze będę musiała za to zapłacić! Tylko jeśli nie tu,to gdzie??? O shit! Dzwonię do fratella, podaję mu tajne hasło do swojej poczty. Adres się zgadza. Więc o co cho?????
Szkolenie jest dopiero w przyszły piątek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz