Po wielu nieudanych próbach wybraliśmy się w końcu na tę kontrowersyjną wystawę. I tak: ja tam nic niewłaściwego nie widziałam (no dobra, rozumiem, że sala z rozwojem płodu to może być dla kogoś zbyt wiele, choć mnie raczej przekonała do antyaborcyjnych poglądów), obejrzałam za to mnóstwo fascynujących eksponatów, które spreparowane były tak, że czasami aż trudno było uwierzyć, że są prawdziwe. Dodatkowo oprowadzanie studentów medycyny sprawiło, że wszystkie małe lęki znikły i poczułam się jak na ciekawej lekcji biologii. Jedyne co mam do zarzucenia to cena: za taką kasę spodziewałam się czegoś więcej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz