Co tam dalekie kraje, co tam wielkie miasta, skoro można pojechać zaledwie półtorej godziny od Krakowa, przejść dwu i pół godzinna trasę w sześć i odpocząć wśród pięknych widoków. W ciszy i spokoju, tam gdzie życie toczy się o wiele wolniej, gdzie można się wymyć pod prysznicem zrobionym z konewki, zjeść grzanki prosto z pieca, zapalić ognisko, posłuchać dźwięków gitary i poczytać w nadzwyczajnych okolicznościach przyrody. Jeden z moich ulubionych sposobów ładowania akumulatorów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz