sobota, 14 lipca 2012

filmowo, książkowo

Niestety w połowie filmu uświadomiłam sobie, że słyszałam już, jak się kończy i to zapewne w jakimś stopniu zepsuło wrażenie. Smutny.

Słyszałam, że dobry. Przyjemny, ale nie wiem, jak długo go zapamiętam.

Zawsze miło jest czytać o podróży swoich marzeń, bo nie wydaje się wtedy tak nierealna. Szczególnie jeśli swoje przygody opisuje "zwykła dziewczyna". Smutny finał znają wszyscy, ale inspiracja pozostaje.


Poza tym w międzyczasie po raz pierwszy Shalom na Szerokiej i poczucie bycia królową życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz